wybuchy gniewu, wymówki, które ściskały mi serce.
Wszystko załatwiałaś od ręki,
Bez żadnych okropnych zapowiedzi kary,
Która ma dopiero nadejść.
Koniec. Zrobione. Skrucha przyjęta.
Szeroko otwarte ramiona. Uściski.
I znów powracał spokój.
| « poprzednia | następna » |
|---|